XX Zjazd Chorągwi Zachodniopomorskiej ZHP

Na XX Zjeździe Chorągwi, który odbył się w dniu wczorajszym w Szczecinie nasz hufiec reprezentowali: phm. Bożena Janta-Lipińska (komendantka Hufca), hm. Iwona Postulka (delegat) oraz hm. Marek Niewiarowski i pwd Michał Dubina. W trakcie Zjazdu podsumowana została czteroletnia kadencja ustępujących władz a potem odbyły się wybory nowych władz. Po raz […]

Na XX Zjeździe Chorągwi, który odbył się w dniu wczorajszym w Szczecinie nasz hufiec reprezentowali: phm. Bożena Janta-Lipińska (komendantka Hufca), hm. Iwona Postulka (delegat) oraz hm. Marek Niewiarowski i pwd Michał Dubina. W trakcie Zjazdu podsumowana została czteroletnia kadencja ustępujących władz a potem odbyły się wybory nowych władz. Po raz drugi na funkcję Komendanta Chorągwi wybrana została hm. Eliza Gilewska. Nasz hufiec ma swoich reprezentantów w Sądzie Harcerskim, do którego wybrana została druhna Iwona Postulka, w Radzie Chorągwi, do której wybrany został druh Michał Dubina oraz w Komisji Rewizyjnej, do której wybrany został druh Marek Niewiarowski na funkcję sekretarza. Druh Marek został także odznaczony złotym krzyżem zasługi dla ZHP przez Przewodniczącego ZHP.



Harcerskie Bieszczadowanie

29 lipca pociągiem relacji Świnoujście – Przemyśl 35-osobowa grupa harcerzy i instruktorów z 19 DHSG „Zlotki” im. Bohaterów KOP w Świnoujściu i 63 DH Szare Szeregi im. Henryka Kończykowskiego „Halicza” z Dziwnowa – Hufiec Ziemi Wolińskiej ZHP – wyruszyła na obóz w Bieszczadach. Po raz drugi w bazie w Dwerniku. […]

29 lipca pociągiem relacji Świnoujście – Przemyśl 35-osobowa grupa harcerzy i instruktorów z 19 DHSG „Zlotki” im. Bohaterów KOP w Świnoujściu i 63 DH Szare Szeregi im. Henryka Kończykowskiego „Halicza” z Dziwnowa – Hufiec Ziemi Wolińskiej ZHP – wyruszyła na obóz w Bieszczadach. Po raz drugi w bazie w Dwerniku. Podróż mimo, że strasznie długa, przebiegła bez żadnych niespodzianek i w dobrych nastrojach. W Przemyślu czekały na nas busy i wbrew obawom piękna słoneczna pogoda.

Po dojeździe do bazy od razu zabraliśmy się za rozlokowanie. Część namiotów już była w miejscu, które wybraliśmy sobie na obozowisko a część musieliśmy dostawić. Pierwszy obiad smakował nieźle, choć jeszcze niektórzy mieli w brzuchach domowe zapasy  Pierwsza noc pod namiotami przebiegła spokojnie i szybko… Deszcz padał pół nocy, co podziałało lepiej jak kołysanka. Kolejne dni, to obozowa majsterka, wybieranie nazw dla zastępów i drużyn obozowych, zwiady terenowe – słowem aklimatyzacja.

Po niej przyszedł czas na obozowe „niedźwiedzie mięso”  czyli wędrówki bieszczadzkimi szlakami, jedynymi w swoim rodzaju, pięknymi i niepowtarzalnymi. Na pierwszy ogień poszedł Otryt. Niby niezbyt wielka górka, ale po długotrwałych deszczach szlak wyglądał jak poligonowy tor przeszkód. Wartko jednak było się trudzić, bo w Chacie Socjologa na szczycie, było nocowanie pod gołym niebem przy ognisku i oglądanie wygwieżdżonego nieba. Po tym przyszedł czas na większy wędrówkowy wyczyn, czyli wyprawa na Połoninę Wetlińską z podejściem od Smereka. Kadra miała początkowo obawy czy wszyscy dadzą sobie radę – kilkoro harcerzy było w wieku 9-10 lat – jednak obawy te okazały się bezpodstawne. Wysiłek i zmęczenie zostały nagrodzone niesamowitymi panoramami gór i różnorodną przyrodą a kanapki robione z zabranych produktów, smakowały jak najlepsze dania u mamy.

Przerywnikiem przeznaczonym na regenerację dla wszystkich, była przejażdżka Bieszczadzką Kolejką Leśną i degustowanie regionalnych serów, ciast i chałwy na końcowym przystanku.

Wielkim turystycznym wyczynem była wędrówka całego obozu po trasie: Wołosate – Rozsypaniec – Halicz – Tarnica – Ustrzyki Górne. W sumie, blisko 27 kilometrów marszu. Ufff wyczerpująca to była wędrówka… Pierwsza grupa doszła do Ustrzyk około godziny osiemnastej a druga kilkanaście minut przed dziewiętnastą. Zmęczeni ale z wielką satysfakcją wszyscy wsiedli do czekającego już autokaru i wrócili do bazy. Widać było, że wysiłek był duży, jednak sił starczyło jeszcze na kolację i kąpiel.
Ostatnim akordem programu obozu była wycieczka autokarowa do Soliny. Na miejscu rejs po Jeziorze Solińskim „statkiem pirackim” a po nim czas wolny tzn. wydawanie pieniędzy na pamiątki, hamburgery, kebaby, frytki i inne specjały, których z wiadomych względów nie serwowano w obozowej kuchni. Obóz posumowany został na obrzędowym ognisku, w trakcie którego Druh komendant opowiedział gawędę o Bieszczadach i ich mieszkańcach… tych współczesnych, ale i tych, którzy mieszkali tu przed wojną. Była też niespodzianka jaką komendant zrobił kadrze obozu. Każdy z członków kadry otrzymał własnoręcznie zrobiony przez komendanta piękny leszczynowy totem.

Nic niestety nie trwa wiecznie. Po czternastu dniach obozowania w Bieszczadach, w poniedziałek 13 sierpnia wróciliśmy do Świnoujścia. Żal było się rozstawać z Dwernikiem, który po raz kolejny był dla nas bardzo przychylny. Wiele się przez te dwa tygodnie wydarzyło. Były piękne obrzędowe ogniska, było realizowanie zadań w otwartych próbach na sprawności i stopnie, były trudne wyprawy w góry i wędrówki tropami bohaterów książek Tolkiena, które stanowiły fabułę obozu. Było również to, co w życiu każdego harcerza jest najważniejsze, czyli dwa złożone Przyrzeczenia Harcerskie. Z inicjatywy uczestników odbyła się także inscenizacja na powstańczej barykadzie z okazji rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Przez ten czas zacieśniły się więzi pomiędzy harcerzami z 19 DHSG i 63 DH a czujne oko komendanta dostrzegło nawet coś więcej  Do tego dopisała nam piękna pogoda a pyszne domowe jedzonko dopełniło całości. Obóz się skończył, więc trzeba już myśleć o tym, co za rok…





Facebook

Witamy

Zaloguj się





Nie pamiętasz hasła?

Zarejestruj się





Przyłącz się

Zostaniesz pełnoprawnym użytkownikiem po akceptacji administratora. Zapraszamy.